9 września br. szerokim echem odbiła się sprawa dotycząca sieci Biedronka, wobec której Prezes UOKiK postawił zarzuty naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. Zastrzeżenia organu dotyczyły m.in. stosowania cen „regularnych” w komunikacji o promocjach, zamiast obowiązkowego wskazywania najniższej ceny z 30 dni przed wprowadzeniem obniżki. Zdaniem Prezesa UOKiK takie prezentowanie obniżki stanowi przykład tzw. fałszywej obniżki. Wprowadza ono konsumentów w błąd, podając nieprawdziwą informację o faktycznej wielkości rabatu. Problemem była również nieczytelna forma przekazywania informacji konsumentom – komunikaty umieszczano w mało widocznych miejscach lub drukiem tak drobnym, że w praktyce stawały się niedostępne.
Natomiast w maju b.r. Prezes UOKiK postawił zarzuty jednej z największych platform zakupowych z chińskim kapitałem, tj. serwisowi Temu. Zarzut dotyczył prezentowania cen promocyjnych w sposób sprzeczny z prawem. Korzystający z aplikacji mobilnej, jak i strony internetowej serwisu Temu klienci nie zawsze wiedzieli jak jest kwota promocji, w wielu miejscach nie umieszczono wymaganych prawem informacji. Wcześniej Prezes UOKiK wszczął sześć postępowań w związku z błędnym prezentowaniem informacji o obniżkach , w których zarzuty otrzymały spółki: Zalando, Media Markt, Sephora, Glovo, Shell Polska, AzaGroup (sklepy Renee i Born2Be). Wystosował też ponad 70 wystąpień miękkich.
Te sprawy pokazują, jak poważne konsekwencje może mieć brak pełnego i prawidłowego wdrożenia dyrektywy Omnibus . Sankcje finansowe mogą sięgać nawet 10% rocznego obrotu przedsiębiorcy, a dodatkowo osoby zarządzające narażają się na osobistą odpowiedzialność w postaci grzywien do 2 mln zł. Jednak problem nie kończy się na karach – równie groźne są skutki wizerunkowe i utrata zaufania konsumentów, które dla marek działających w branży retail i e-commerce są kluczowe.
Dyrektywa Omnibus weszła w życie w Polsce 1 stycznia 2023 r. i wprowadziła szereg zmian mających na celu wzmocnienie pozycji konsumentów w erze cyfrowej oraz podniesienie przejrzystości działań przedsiębiorców. Regulacjete objęły nie tylko duże internetowych platform handlowych, ale także startupów oraz mniejszych sprzedawców prowadzących działalność online.
Internetowe platformy handlowe, takie jak Allegro czy Amazon, zostały zobowiązane do jasnego wskazywania, czy sprzedawca oferujący towar na platformie jest przedsiębiorcą, czy osobą prywatną. Ma to kluczowe znaczenie, ponieważ tylko w przypadku zakupu od przedsiębiorcy konsumentowi przysługują prawem przewidziane uprawnienia konsumenckie. Co więcej, konsumenci muszą być informowani, kto odpowiada za poszczególne elementy transakcji: sprzedawca, czy sama dostawcy internetowych platform handlowych. Informacje te muszą być w sposób jasny i zrozumiały przedstawione na platformie.
Nowe przepisy ograniczają ryzyko nieuczciwych praktyk rynkowych podczas zawierania umów poza lokalem przedsiębiorstwa, zwłaszcza podczas pokazów handlowych czy wizyt akwizytorów. Najważniejsze zmiany to m.in.: zakaz zawierania umów o usługi finansowe podczas pokazów – takie umowy są z mocy prawa nieważne,
Dyrektywa doprecyzowała różnicę między usługami cyfrowymi (np. gry w chmurze, przechowywanie plików online, serwisy streamingowe) a treściami cyfrowymi (np. pliki wideo, muzyka).
To jeden z najbardziej nagłośnionych elementów Dyrektywy Omnibus. Każdy przedsiębiorca – w tym sprzedawcy działający przez – który ogłasza obniżkę ceny, ma obowiązek wskazania.
Jakie obowiązki wynikają z przepisów?
Obowiązek ten dotyczy zarówno sprzedaży stacjonarnej, jak i internetowej oraz obejmuje wszelkie formy promocji: reklamy, ulotki, bannery, tablice cenowe, informacje w aplikacjach czy w wynikach wyszukiwania na internetowych platformach handlowych.
Co na to TSUE?Sprawa Aldi, rozpatrywana przez Trybunał Sprawiedliwości UE (C‑330/23), pokazała praktyczny wymiar tego przepisu. Aldi stosowało hasła promocyjne typu „−23 %” czy „supercena”, odnosząc się do poprzedniej, wyższej ceny, a nie do najniższej z ostatnich 30 dni. TSUE wskazał jednoznacznie:
każda informacja o obniżce, niezależnie od tego, czy jest wyrażona procentowo, kwotowo czy hasłami marketingowymi, musi odnosić się do najniższej ceny z 30 dni przed obniżką. To oznacza, że nie można powoływać się na ostatnią (wyższą) cenę tylko dlatego, że została zastosowana bezpośrednio przed promocją.
Przykłady wprowadzających w błąd praktykKontrole UOKiK i informacje medialne pokazują, że część dużych firm (np. sieci odzieżowe czy elektroniczne) próbowała obchodzić przepisy. Nieprawidłowości dotyczyły m.in.:
W praktyce prowadziło to do sytuacji, w której klient widząc hasło „promocja 15%”, w rzeczywistości płacił więcej niż 30 dni wcześniej, ponieważ wcześniej cena została sztucznie podniesiona.
Sankcje dla przedsiębiorcówNaruszenie tych obowiązków wiąże się z poważnymi konsekwencjami: